Przemysław Wójtowicz: chciałbym własną grą zaskarbić sobie sympatię bydgoskich kibiców...
Dodał: Magdalena Wróbel 05.01.2009/11:04
1. Od kiedy trenujesz piłkę ręczną?
Piłkę ręczna zacząłem trenować w 4 klasie szkoły podstawowej pod okiem trenera Baczyńskiego.
2. Dlaczego zdecydowałeś się uprawiać właśnie tą dyscyplinę sportu?
W mojej szkole podstawowej szczypiorniak był najbardziej popularną dyscypliną sportu, a to przede wszystkim zasługa mojego pierwszego trenera, który był jej prawdziwym miłośnikiem. Poza tym bardzo szybko urosłem, już w 4 klasie byłem wyższy i silniejszy od moich rówieśników, a to był dobry prognostyk na przyszłość.
3. Twoje największe sukcesy sportowe?
Za swoje największe sukcesy sportowe uważam grę w Reprezentacji Polski zarówno w kadrze juniorów jak i kadrze młodzieżowej. Zbiegło się to z moja nauką w Szkole Mistrzostwa Sportowego. Cała II, III i IV klasa to liczne treningi i wyjazdy. Kolejnym moim sukcesem są występy w ekstraligowym wówczas zespole Wybrzeża Gdańsk.
4. Przed zeszłym sezonem trenowałeś z bydgoską drużyną, dlaczego więc kibice nie mieli okazji oglądać Cię na parkiecie?
Rzeczywiście przed rozpoczęciem zeszłego sezonu trenowałem razem z bydgoską drużyną, jednak dostałem szansę pracy za granicą i postanowiłem z niej skorzystać. Także moja nieobecność w zeszłym roku spowodowana była głównie względami osobistymi, myślę jednak, że własną grą zaskarbię sobie sympatię bydgoskich kibiców. Wiem, że swoją przydatność w zespole muszę udowodnić dobrą grą i postawa na boisku, do czego będę dążył.
5. Dlaczego zdecydowałeś się przystąpić do bydgoskiego zespołu?
Do KU AZS UKW Bydgoszcz postanowiłem przystąpić, ponieważ po półtorarocznej przerwie bardzo brakowało mi szczypiorniaka, a w bydgoskiej drużynie zauważyłem wielki potencjał. Moim zdaniem jest to drużyna z dobrymi perspektywami, chciałem stać się jej częścią i pomóc w realizacji marzeń własnych oraz trenerów, działaczy, sponsorów i kibiców.
6. Po kilki treningach przepracowanych z nowymi kolegami spadła na Ciebie wielka odpowiedzialność - w wyjazdowym meczu z Gryfinem wyszedłeś w pierwszym składzie. Czy nie czułeś zbyt wielkiej presji ciążącej na swojej osobie? Jak oceniłbyś swoją grę i ogólnie całego zespołu?
Jeżeli chodzi o presję, to muszę przyznać, że w ogóle jej nie czułem. W swojej sportowej karierze zagrałem już wiele bardzo ważnych meczy, także o związanych nogach nie mogło być mowy. W Gryfinie, jako zespół, wypadliśmy bardzo pozytywnie, widać było walkę, zaangażowanie i ogromną wolę zwyciężenia. Niestety to przeciwnicy okazali się lepszym zespołem, jednak w rundzie rewanżowej, przed własna publicznością weźmiemy odwet i udowodnimy, która z drużyn jest lepsza. Moja gra nie wyglądała najgorzej, po półtorarocznej przerwie widzę, że przede mną jeszcze trochę pracy aby osiągnąć optymalną formę, myślę jednak, że nie będę musiał na to długo czekać.
7. Jesteś zawodnikiem, który najpóźniej dołączył do zespołu. Czy udało Ci się porozumieć z kolegami? Jak przebiegał proces aklimatyzacji?
Koledzy z drużyny przyjęli mnie bardzo miło i sympatycznie. Widzę, że znajdujemy wspólny język zarówno na boisku, jak i poza nim. Potrzebuję więcej czasu, by zgrać się z zespołem, ale wszystko idzie w dobrym kierunku. To jest moje subiektywne zdanie, a czy rzeczywiście tak będzie, to będą mogli ocenić kibice podczas naszych meczy.
8. Czym było dla Ciebie spotkanie 1/8 Pucharu Polski z wicemistrzem Polski, drużyną MKS Zagłębia Lubin?
Mecz pucharowy to dla nas, jako zespołu, było ogromne wyróżnienie. Gra z wicemistrzem Polski to prawdziwa przygoda, ale zarazem możliwość nabycia doświadczenia, które może zaprocentować już na szczeblu naszych drugoligowych rozgrywek. Wiadomo, że jeżeli chcemy awansować, nie możemy pogubić punktów w meczach z niżej notowanymi rywalami.