Masażysta w zespole
Dodał: Madzia Wróbel 15.09.2008/15:19
1. Magdalena Wróbel: Co się stało w Twoim życiu, że postanowiłeś zostać masażystą? Michał Suszczyński: Zawsze chciałem robić coś innego i wydawało mi się, że masaż to jest właśnie to. Bardzo mi się spodobało i dobrze mi szło. Ubolewam tylko nad tym, że jest w tej chwili bardzo dużo ludzi w tym fachu o małych umiejętnościach, a to może być niebezpieczne przede wszystkim dla pacjentów. 2. MW: Jak się znalazłeś w zespole? MS: W tej sprawie miałem po prostu dużo szczęścia, bo to menago Adam Pawłowski znalazł mnie poprzez swoje rozmaite kontakty i najwyraźniej uznał, że się sprawdzę, bo inaczej by mnie tutaj nie było... (uśmiech) 3. MW: Jak Ci się współpracuje z zespołem? MS: Z zespołem współpracuje mi się bardzo dobrze, pewnie dlatego, że większość teamu jest młoda, chociaż muszę przyznać, że z bardziej doświadczonymi zawodnikami też się doskonale rozumiem. Zostaje tylko kwestia jak im współpracuje się ze mną 4. MW: Jaka jest Twoja rola w zespole? MS: Moja rola polega na opiece nad zawodnikami, pomagam im w szybszej regeneracji i powrocie do zdrowia. Jak powszechnie wiadomo, piłka ręczna jest jednym z najbardziej kontuzjogennych sportów zespołowych, więc przeciążenia, które przyjmują zawodnicy są duże. Moim celem jest usprawnienie aparatu mięśniowego i więzadłowego tak aby organizm zawodnika osiągnął jak najlepszą formę. Ostatnio przypadła mi jeszcze rola suplementacji zawodników. 5. MW: Czy w Twoim odczuciu istnieje różnica między pracą np. w szpitalu, a pracą ze sportowcami. Jeżeli tak to jaka ona jest? MS: Oczywiście, że istnieje taka różnica. Co więcej jest ona ogromna. Inaczej pracuje się ze sportowcami, a inaczej z pacjentami w szpitalu. Wiadomo, że spotyka się zawodników z różnych dyscyplin na oddziale lecz więcej jest pacjentów, których dolegliwości są obszerniejsze. Tu trzeba mieć mocne nerwy, bo to ciężka praca i bardzo dużo jest pacjentów przychodzących na zabiegi na różne dolegliwości bólowe. Natomiast sportowców trzeba przygotować do wzmożonego wysiłku aby modli dać z siebie wszystko na treningu i jeszcze więcej na meczu, a ich organizm był przygotowany na takie obciążenia. 6. MW: A teraz już ostatnie pytanie. Czy wcześniej interesowałeś się piłką ręczną? Czy śledziłeś poczynania polskich szczypiornistów? A może dopiero teraz masz zamiar to zmienić? MS: Z natury jestem człowiekiem aktywnym, lubię sport i zawsze wolałem coś robić, niż oglądać. Nigdy nie byłem jakimś wielkim fanem żadnego sportu. Wiadomo czasami oglądałem różne mecze, w tym także piłkę ręczną. Lubię ten sport, bo jest on bardzo dynamiczny, bardzo dużo się dzieje na boisku. Teraz moje zainteresowanie szczypiorniakiem na pewno się zwiększy, bo widziałem już kilka meczy moich kolegów i muszę przyznać, że niekiedy emocje były tak wielkie, że aż ciarki mi przechodziły po plecach. MW: Bardzo dziękuję za rozmowę i życzę samych sukcesów. MS: Dzięki.
|